Ropa drożeje trzeci dzień z rzędu. Iran i polityka znów poruszają rynki
Notowania surowca rosną, choć tylko symbolicznie. Ważniejszy jest jednak kontekst. W ciągu trzech sesji ceny podskoczyły łącznie o blisko 6 proc. To najsilniejszy ruch od października. Inwestorzy reagują na napięcia geopolityczne i niepewność wokół podaży. W centrum uwagi znalazły się protesty w Iranie a ceny ropy, a równolegle pojawiają się nowe prognozy dotyczące tego, jakie będą ceny ropy naftowej w 2026 roku.
Poranny obraz rynku
W poniedziałek rano baryłka WTI w dostawach na luty kosztowała na giełdzie NYMEX 59,22 dol., a Brent na ICE w Londynie 63,46 dol. Wzrosty nie przekraczają 0,2 proc., ale rynek wyraźnie reaguje na informacje z Bliskiego Wschodu. Właśnie dlatego protesty w Iranie a ceny ropy stały się jednym z kluczowych tematów dla inwestorów.
Iran jest czwartym co do wielkości producentem w OPEC i eksportuje niemal 2 mln baryłek dziennie. Każdy sygnał o możliwych zakłóceniach w dostawach natychmiast wpływa na notowania.
Protesty w Iranie a ceny ropy
Od kilku dni rynki śledzą rozwój sytuacji w Teheranie i innych miastach. Niezależne źródła informują o ofiarach starć, a władze Iranu oskarżają USA i Izrael o inspirowanie demonstracji. W tle pojawiają się również wypowiedzi prezydenta Stanów Zjednoczonych, który nie wykluczył użycia siły wobec reżimu.
Dla rynku oznacza to jedno: rośnie ryzyko ograniczenia eksportu. Dlatego protesty w Iranie a ceny ropy działają jak katalizator krótkoterminowych wzrostów. Inwestorzy zakładają, że nawet częściowe zakłócenia w dostawach z Iranu mogłyby zmniejszyć globalną podaż i ograniczyć nadwyżkę surowca, która w ostatnich kwartałach ciążyła notowaniom.
Jednocześnie analitycy podkreślają, że na razie nie doszło do realnych przerw w eksporcie. Rynek reaguje głównie na ryzyko polityczne, a nie na twarde dane o spadku wydobycia.
Bliski Wschód i zmiana nastrojów inwestorów
Niepokój wokół Iranu częściowo odwrócił uwagę od sytuacji w Wenezueli. Po zatrzymaniu Nicolasa Maduro i zapowiedziach współpracy USA z nowymi władzami pojawiły się spekulacje o odbudowie sektora naftowego tego kraju. To ważne, bo zwiększenie wydobycia w Wenezueli mogłoby w kolejnych latach zwiększyć globalną podaż.
Mimo to w krótkim terminie to właśnie protesty w Iranie a ceny ropy mają większe znaczenie dla rynkowych decyzji. Każda wypowiedź z Waszyngtonu czy Teheranu przekłada się na wahania notowań, nawet jeśli fizyczne dostawy pozostają bez zmian.
Przeczytaj też: #156 Pomysł na Biznes – stoliki i krzesła z beczek
Prognozy banków: ceny ropy naftowej w 2026 roku
Równolegle do geopolitycznych napięć inwestorzy analizują długoterminowe prognozy. Goldman Sachs utrzymał swoje przewidywania, według których ceny ropy naftowej w 2026 roku będą stopniowo spadać. Bank zakłada średnią cenę Brent na poziomie 56 dol. za baryłkę i WTI na poziomie 52 dol.
W ostatnim kwartale 2026 roku notowania mogą być jeszcze niższe – odpowiednio 54 dol. dla Brent i 50 dol. dla WTI. Głównym powodem ma być rosnąca podaż spoza OPEC oraz zwiększające się zapasy w krajach OECD. Zdaniem analityków, aby rynek się zbilansował, ceny ropy naftowej w 2026 roku muszą pozostać pod presją, jeśli nie dojdzie do poważnych zakłóceń w dostawach.
Co mówią ankiety rynkowe?
Podobne wnioski płyną z sondażu Reutersa przeprowadzonego wśród 34 ekonomistów i analityków. Średnia prognoza dla Brent w 2026 roku wynosi 61,27 dol. za baryłkę, a dla ropy amerykańskiej 58,15 dol. Eksperci wskazują, że nawet przy utrzymaniu ograniczeń produkcji przez OPEC+ globalna podaż prawdopodobnie przewyższy popyt.
To oznacza, że ceny ropy naftowej w 2026 roku mogą pozostać na umiarkowanym poziomie, a ewentualne wzrosty będą wynikiem wydarzeń politycznych, a nie fundamentalnej zmiany równowagi rynkowej.
Wenezuela jako potencjalny czynnik podaży
Analitycy zwracają również uwagę na możliwy wzrost wydobycia w Wenezueli. Przy sprzyjających warunkach politycznych produkcja mogłaby w ciągu dwóch lat wzrosnąć do 1,3–1,4 mln baryłek dziennie. Długoterminowo, przy inwestycjach w infrastrukturę, możliwe byłoby nawet osiągnięcie 2 mln baryłek dziennie.
Taki scenariusz dodatkowo obniżałby ceny ropy naftowej w 2026 roku i w kolejnych latach. Szacunki wskazują, że przy pełnym odbiciu wydobycia w Wenezueli ceny mogłyby spaść o kilka dolarów za baryłkę w perspektywie dekady.
Rynek między polityką a fundamentami
Obecna sytuacja pokazuje wyraźny kontrast. Z jednej strony krótkoterminowe impulsy, takie jak protesty w Iranie a ceny ropy, potrafią w ciągu kilku dni wywołać silne ruchy notowań. Z drugiej strony długoterminowe prognozy sugerują, że nadpodaż i rosnące zapasy będą ograniczać potencjał wzrostów.
Dla inwestorów oznacza to konieczność śledzenia zarówno wydarzeń politycznych, jak i twardych danych o produkcji i zapasach. W krótkim terminie decydują nagłówki z Bliskiego Wschodu. W dłuższym – bilans podaży i popytu.
Jedno pozostaje pewne: protesty w Iranie a ceny ropy jeszcze przez pewien czas będą czynnikiem ryzyka dla rynku. Jednocześnie analizy największych banków wskazują, że ceny ropy naftowej w 2026 roku prawdopodobnie znajdą się pod presją, jeśli nie dojdzie do trwałych zakłóceń w globalnych dostawach.

7 komentarzy
dobre wieści dla orlenu
super..
to jeszcze zależy gdzie kupowane
W Iranie to ustawka
Tania ropa to szansa dla naszej gospodarki przy drogim prądzie
Na stacjach nie widać wzrostów
Pamięam że 2 latat temu po 9 zł btył